poniedziałek, 28 września 2015

Rozdział 5

Cały dzisiejszy dzień w szkole upłynął mi dość szybko może dla tego że nie poszłam na 3 lekcje ?
tak to chyba dla tego. O godzinie 13: 25 opuściłam budynek szkoły kierując się do domu. Szłam słuchając mojej ulubionej w ostatnim czasie piosenki "John Legand - All of Me" Zanim się obejrzałam stałam przed domem,
- Cześć skarbie- powitała mnie szczęśliwa babcia gdy tylko przekroczyła próg domu. Mieszkałyśmy z babcia w dosyć nowoczesnym domu na który było nas stać tylko dla tego iż dostałam całkiem spory spadek po rodzicach.
- witam babuniu - odpowiedziałam po czym delikatnie ją przytuliłam.
- dużo lekcji masz słoneczko ? zaraz ci obiadek zrobię.
- Nie nie mam lekcji w ogóle, nie dziękuje kochana jesteś
- No dobrze jak wolisz - odpowiedziała babcia z lekkim grymasem na twarzy, nigdy nie lubiła gdy odmawiałam jedzenia ale nie mogłam postąpić inaczej jakoś nie umiałam jeść po dzisiejszych słowach Dawida
może i powiedział to na żarty ale mnie to faktycznie dotknęło.
  Weszłam do pokoju rzuciłam  swój czarny plecak z vansa w kont, po czym udałam się do łazienki, wzięłam długi gorący prysznic po godzinie spędzonej pod prysznicem ubrałam na siebie szare dresy i luźna koszulkę z adidasa następnie rzuciłam się na łóżko, nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam mój sen jednak nie trwał długo po 15 minutach obudził mnie irytujący dźwięk sms'a.
"Pamela mam nadzieje ze nie zapomniałaś o dzisiejszym meczu, za 2 godzinki wpadniemy po ciebie z Dawidem, buzi ps następnym razem nie zostawiaj mnie sama z motorem haha " Naprawdę?  Ostania rzeczą na jaka miałam dzisiaj ochotę jest pójście na mecz, nic nie odpisując rzuciłam delikatnie telefonem o łóżko po czym ponownie położyłam głowę na poduszce.
30 minut do przyjazdu Laury i Dawida
Stałam przed szafa w pełnym makijażu rozmyślając nad tym w co mam się ubrać bo dosyć długim namyśle postawiłam na to 


To głupie ale stając gotowa przed lustrem patrzyłam na swoje odbicie zastanawiając się czy taki strój na pewno będzie mi odpowiadał i czy przede wszystkim spodoba się Dawidowi nigdy przenigdy tak nie myślałam. W tym momencie dotarło do mnie ze chyba się w nim zauroczyłam, rozmyślając nad tym dłuższą chwile wybuchał śmiechem. On mi nie mógł się podobać, nie to na pewno nie prawda. Poprawiałam jeszcze raz włosy i zeszłam na dół do babci.
-  A ty gdzie znowu idziesz kochanienka? -spytała troskliwie babcia.
- Idę na mecz z Pamela dotrzymam jej towarzystwa chcesz iść z nami?
- Nie dziękuję za propozycje ale jestem za stara
- oj tam stara masz dopiero 18 lat babciu - kończąc to zdanie obydwie wybuchłyśmy śmiechem.
-  A ten jej brat to dalej gra- spytała ni stąd ni zowąd
- tak gra dalej i ci powiem ze jest całkiem dobry.
- dobrze gra,  jest przystojny dziewczyno bierz się za niego. Te słowa spowodowały szczery uśmiech na moich ustach.
- babciu żeby to jeszcze było takie pros... klakson samochodu nie pozwolił mi dokończyć zdania.
-babciu ja lecę kocham cie bardzo bardzo mocno - wypowiedziałam jak najszybciej umiałam po czym wyszłam z domu pełna energii po pogawędce z babunią. Gdy tylko uchyliłam drzwi z domu moja uwagę przykuł brunet opierający się o swoje autko.

- No cześć piękna
- Piękny grubas może być lepiej?
- ja tylko żartowałem rano wyluzuj się trochę bo coraz bardziej przypominasz moja siostrę - powiedział piłkarz uśmiechając się do mnie szczerze.
- skończ bo mnie zaczynasz wkurzać - Oznajmiła po czym z głupkowatym uśmieszkiem posłanym w jego kierunku wsiadłam do auta.
- Cześć ja jestem Ola - oznajmiła siedzącą w przedniej części auta blondynka podając mi rękę.
- yyy cześć Mela miło mi - odpowiedziałam odwzajemniając uścisk nie znajomej. W pierwszym momencie zastanawiałam się co to za laska na szczęście moja rozkmina nie trwała długo.
- to jest jakąś koleżanka Dawida - wyszeptała mi na ucho Laura za co byłam jej bardzo wdzięczna. Koleżanka Dawida? Znam go tyle czasu a jeszcze ani razu nie widziałam go z inna dziewczyna niż jego siostra.
-Myślę że dogadasz się z dziewczynami a z zwłaszcza z Melą ona też robi zdjęcia tak samo jak ty Ola - powiedział brunet szczerząc się do blondynki. Nie dość ze ta lasia jest śliczna to robi zdjęcia?  No kurcze nie może być lepiej może mi jeszcze powie ze interesuje się piłka nożna i jest za barcą.
- Mela robisz zdjęcia ? Masz jakieś przy sobie? - spytała irytującym głosem Ola.
- tak robię al... - jak zwykle nie mogę dokończyć zdania gdyż pan gwiazda musi mi przerywać.
- otwórz schowek tam powinno być parę zdjęć Meli. Na te słowa blodni otworzyła schowek i zaczęła przeglądać zdjęcia. A ja siedziałam i nie mogłam wydusić z siebie ani słowa.
- jeździsz z jej zdjęciami? Po co?  - spytała zdziwiona Laura.
- te zdjęcia są beznadziejne moja droga na tyle cię stać? - powiedziała kpiącym głosem Ola. Na te słowa moje oczy na pełniły się łzami a Dawid gwałtownie hamując zjechał na pobocze. Piłkarz jak gdyby nigdy nic wysiadł z auta obszedł auto do okoła po czym stanął przy drzwiach Oli,  otwierając je.
- wysiądź z auta- powiedział spokojnie chłopak. Na te słowa nagle zebrała się we mnie odwaga aby stanąć w obronie znienawidzonej prze zemnie przed chwilą Oli.
- Dawid spokojnie nic się nie stało wsiadaj jedzmy dalej.
- Ola wysiadaj z auta nie dociera do ciebie czy może jesteś głucha - powtórzył bardziej stanowczym głosem.
- zwariowałeś ja tylko żartowałam ogarnij się człowieku
- wysiadasz czy mam cie wyciągnąć siłą. Po tych słowach dziewczyna wstała i wyszła z samochodu bardzo zdenerwowana.
- jesteś aż takim kretynem? Wolisz tego grubasa z krzywym ryjem odemnie. W tym momencie juz nie wytrzymałam po moim policzku spływały łzy jedna po drugiej aż tak przejelam się krytyka nie znanej mi dziewczyny kto by pomyślał.

- żegnam, nie przychodzi dzisiaj na stadion nie wpuszcza cie - oznajmił Dawid po czym z dużym trzaskiem drzwi wsiadł do auta, odjechał z piskiem opon.
- Mela nawet nie wiesz jak mi jest przykro nie słuchaj jej zwykła kretynka- uspokajał mnie Dawid. Ja jednak nic nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Laura tez siedział przy mnie, ocierając moje łzy z policzków. Przez końcowe 15 minut drogi do stadionu patrzyłam w lusterku na zaszkole  oczy Dawida. Widziałam ze jest mu przykro ale zastanawiałam się dla czego przecież on nic nie zrobił.
- pójdziecie dzisiaj do sektor dla rodziny pasuje? Znaczy ty Laura pójdziesz.
- A Mela ? ona na jaki sektor idzie?
- Z Mela musimy pogadać jeszcze o tym. Wysiedliśmy wszyscy z auta, Dawid wyciągnął swoja torbę a Laura pobiegła do czekającego już na nią Kuby.
- Mógł byś mi powiedzieć na jaki sektor mam iść? - spytałam cicho i nie pewnie z jak najszczerszym uśmiechem jaki w tym momencie mogłam z siebie wydobyć.
- Mela naprawdę przepraszam za tą akacje z Olką nie wiedziałem że tak jest robisz naprawdę piękne zdjęcia, jesteś piękna,  masz wspaniała figurę nie słuchaj jej naprawdę nie warto
- trochę krytyki każdemu się czasem przydaje, muszę jakoś z tym żyć- odpowiedziałam po czym zaczęłam się śmiać.
- uwielbiam twój śmiech
- ale może teraz słodzisz nie kłam nie warto.
- nie kłamie, jako ze dziś wyrzuciłem fotografa ktoś musi go zastąpić nie uważasz?
Jak on szybko zmienia temat, uwielbiam go za to
- no ktoś musi
- myślę ze ty dała byś sobie świetnie rade.
-dzięki za wiarę ale ja nie dam rady naprawdę
- ty nie dasz rady? Ja w ciebie wierze to ci nie wystarcza
- i znowu to robisz - oznajmiłam uśmiechając się szczerze do niego
- co ja znowu robię?- spytał nie pewnie
- patrzysz na mnie takim wzrokiem - mówiłam nie przestając się uśmiechać.
- jakim wzrokiem? - spytał nie przestając patrzyć na mnie.
- no skończ no- roześmiana odepchnęłam go lekko dłonią.
- mam rozumieć ze znalazłem panią fotograf na dzisiejszy mecz? 
- tak
- wiedziałem zawsze się na wszystko godzisz gdy tak na ciebie patrzę - mówił uśmiechając się.
- robisz to specjalnie debilu.
- ja po prostu znam twoje słabości księżniczki - znowu to zrobił wykorzystał moja słabość wie ze uwielbiam jak się tak do mnie mówi.
- skończ to robić proszę cię - prosiłam uśmiechając się.
- masz do mnie słabość- na te słowa oboje wybuchliśmy śmiechem.
- chciał byś - on znowu ma racje za dobrze mnie zna zdecydowanie za dobrze.
- nie dość ze bym tego chciał to jeszcze tak jest czy może być lepiej?
- zamknij się już dobrze? - po wiedziałam po czym lekko popchełam go w bok.


- idź do sekretarki księżniczki powiedz ze jesteś fotografem ona ci tam z wszystkim pomorze ja idę się przebrać bo przez ciebie spóźnię się na mecz.  Nic mu nie odpowiedziałam tylko zrealizowała jego polecenie, poszłam do sekretarki ona mi tam wszystko wytłumaczyła co i jak a ja nic nie wiedziałam nie słuchałam jej zbytnio byłam zbyt zamyślona, analizowałam każde słowo które powiedział Dawid. Do rzeczywistości przywrócił mnie gwizdek sędziego rozpoczynający pierwsza połowę spotkania. Natychmiastowo wczułam się w role fotografa meczu i szczerze mówiąc odnalazłam się w niej. Najwięcej zdjęć zrobiłam jednak dawidowi co prawda stal na tym zdjęciu co nie wypada piłkarzowi ale i tak bardzo mi się podobało. Jak na razie wynik meczu był bez bramkowy. Lecz nie długo po 15 minutach gry w drugiej połowie Dawid szelił piękną bramkę wykonał w swój słynny gest po szczenieniu bramki

 ja byłam w pełni szczęścia cieszy lam się jego szczęściem, nagle zorientował się iż szczęśliwy piłkarz biegnie w moja stronę nie miałam pojęcia jak zareagować. rozłożyłam wiec ręce aby go przytulić.
- udało Ci się gratulacje- wyszeptałam mu na ucho. Po czym brunet delikatnie pocałował mnie w usta a na stadionie można było usłyszeć tylko brawa w tym momencie byłam w 7 niebie nie potrafię opisać tego jak się wtedy czułam ...
Czy ja go Kocham?

niedziela, 27 września 2015

Rozdział 4

Następnego dnia rano

-Mela wstawaj- powiedział delikatnie piłkarz. Otworzyłam niepewnie zaspane oczy, spojrzałam rozejrzałam się do okoła siebie nic szczególnego nie przykuło mojej uwagi wiec powrotem zamknęłam oczy.
- Wstawaj debilu ! - krzyknęła mi do ucha Laura po czym zaczęła mnie łaskotać.
- No już wstaje do cholery - oznajmiłam nieco podniesionym głosem. Podniosłam się z łóżka, odgarnęłam z krótkich ruchem ręki kosmyk włosów opadający na mojej twarzy, poszłam do łazienki
popatrzyłam w lustro po czym zaczęłam cichotać ponieważ przypomniały mi się wydarzenia z poprzedniej nocy, malując się myślami nie odchodziłam od wczorajszego pocałunku z Dawidem, nie wiedziałam jak mam się teraz zachowywać w stosunku do niego, a najbardziej ciekawiło mnie jednak czy on pamięta wczorajszą sytuacje. Gdy skończyłam się malować ubrałam ten zestaw który wybrałam dzień wcześniej :
Gdy byłam już gotowa do szkoły wyszłam z łazienki, mój wzrok szybko trafił na siedzące w kuchni roześmiane rodzeństwo.
-Księżniczko jesz coś ? - zapytał troskliwie Dawid, po czym posłał w moją stronę uśmiech.
- Ja nic nie jem jeśli do mnie mówisz- odpowiedziałam po czym usiadłam koło nich przy blacie w kuchni.
- Jak ja się ciesze że w nowym domu będą niższe blaty- oznajmił roześmiany nalewając do szklanki sok jabłkowy, po czym podał mi go.
- z czego się tu cieszyć bo nie rozumiem- spytała Laura z buzią zapchaną płatkami.
- nareszcie mela nie będzie mieć głowy centralnie nad blatem - stwierdził Dawid wybuchając śmiechem
- ale śmieszek z ciebie Dawidku, zapomniałam przecież że z ciebie jest taki wielkolud - odparłam rzucając wredny uśmieszek w jego stronę, wstałam i włożyłam szklankę do zmywarki po czym wyszłam z kuchni w poszukiwaniu szkolnego plecaka.
-Mela grubasie rusz się bo do szkoły nie zdążycie- krzyknął z kuchni piłkarz
- Dawid ale sobie nagrabiłeś- oznajmiła roześmiana Laura
- ja ? niby dla czego
- mówisz tak jak byś jej nie znał.
Gdy już znalazłam plecak wróciłam do kuchni po czym jakby nic wyciągnęłam  mleko z lodówki  i nalałam sobie do szklanki.
-Widzisz nic mi nie zrobi- oznajmił wciąż roześmiany piłkarz.
- Ja bym tobie nigdy nic nie zrobiła słoneczko- kończąc to zdanie obróciłam się w stronę Dawida podeszłam do niego i z wrednym uśmieszkiem na twarzy wylałam mu mleko na jego staranie ułożone włosy. Laura widząc wyraz twarzy piłkarz wybuchła śmiechem.
- Następnym razem zastanowisz się nazywając mnie grubasem a ty lepiej ubierz koszulkę tłusta świnko bo nikomu nie chce oglądać się twojego obrzydliwego brzucha, no chyba że twoje napalone fanki - powiedziałam zadowolona z siebie.
- Masz racje kochana ale tak tylko chce ci przypomnieć że kilka lat temu sama nią byłaś
- Oj dobra skończcie bo zaraz z żartów kłótnia się zrobi, nara frajerze- odparła Laura po czym złapała mnie za nadgarstek i szybkim krokiem zabrała kluczyki od motocyklu z półki tak aby chłopak nie zauważył. Szybko wyszłyśmy z domu i udałyśmy się w kierunku garażu
- Umiesz prowadzić- spytałam roześmiana
- Nie ale ty za to radzisz sobie z tym doskonale- odpowiedziała podając mi do ręki kluczki.
- On zaczyna gwiazdożyć nie uważasz - spytałam zakładając kask
- A może po prostu mu się podobasz ?
na te słowa obie się roześmiałyśmy, następnie wsiadłyśmy na motor

 

Rozdział 3

Opuściliśmy dom z bardzo pozytywna energia. Nie mogłam znieść wzroku Dawida, miałam wrażenie że prześwietla mnie na wylot w drodze do auta już nie mogłam wytrzymać i w końcu zapytałam
-Dlaczego tak na mnie patrzysz? Mam coś na twarzy?  Źle wyglądam czy jak?
- ja wcale na ciebie nie patrzę -odpowiedział po czym wsiadając do auta rzucił w moja stronę jeden ze swoich głupkowatych uśmieszków. Nie usatysfakcjonowana jego odpowiedzią z grymasem na twarzy wsiadłam do auta.
- Laura mam zamiar kupić mowy dom-oznajmił poważnie Dawid
-co proszę? A to ten ci już nie odpowiada? -spytała zdziwiona Laura
-no nie jest zły ale znalazłem całkiem fajny bliżej boiska i twojej szkoły zresztą pokaże ci jak wrócimy do domu. Rozmowa rodzeństwa została zakończona na miejscu imprezy. Otworzyłam już drzwi by wysiać z auta ale głos Dawida mnie zatrzymał.
-czekaj czekaj mela jest sprawa
- Dawid wyluzuj nic głupiego nie zrobimy -zapewniła go Laura
- Nie o to chodzi ufam wam, proszę was nie pijcie za dużo najlepiej w ogóle bo jutro idziecie do szkoły. Gdy już będziecie miały dość Joshe i Kacper was odwiozą do domu, ja nie wiem o któ...- w tym momencie przerwała mu Laura
-nie wiesz o której wrócisz do domu,dobrze możemy iść się już pobawić?- zapytała poirytowana gadka Dawida ,Lauri
- Dobrze dobrze idźcie już tylko nie szalej tam z Kubusiem-powiedział po chwili wybuchając śmiechem. Laura szybko wysiadła z auta a ja nawet nie zdążyłam się zorientować w która stronę idzie. Wyszłam z auta, zamknęłam drzwi i przeszłam na około auta po czym przejechałam opuszkami palców  po masce samochodu,  spojrzałam w oczy Dawida siedzącego dalej za kółkiem samochodu,gdy tylko obróciłam wzrok od niego weszłam pewnym krokiem do domu kuby , spodziewałam się dużej ilości osób ale nie aż takiej. Chciałam jak najszybciej znaleźć laure wiec spróbowała ogarnąć wzrokiem każde pomieszczenie, niestety tak jej nie znalazłam, po dłuższej chwili zastanawiania się postanowiłam ze pójdę do salonu . To była trafna decyzja znalazłam Laurę lecz gdy ja zobaczyłam  siedziała na kolanach lekko wstawionego Kuby więc stwierdziłam ze nie będę im przeszkadzać. Szlam więc w stronę ogrodu gdy nagle, męskie dłonie złapały mnie z tylu za biodra, obróciłam się gwałtownie po czym zobaczyła roześmiana twarz Dawida.
-bawi cie to bo mnie w ogóle - zapytałam zirytowana
-choć przedstawie cie moim przyjaciołom   -oznajmił mrugając okiem następnie złapał mnie delikatnie za dłoń prowadząc w stronę baru na drugim końcu ogórka.
-jakoś dziwnie się zachowujesz ostatnio w stosunku do mnie -wydusiłam w końcu z siebie.
-nie psuj imprezy poważną gadka to bardziej w stylu mojej siostry nie uważasz?
-niech ci będzie cwaniaczku. Nasza rozmowa niestety szybko się skończyła ponieważ do szliśmy już do znajomych Dawida, po czym dosyć szybko mnie z nimi poznał, wydawali się całkiem spoko.
-napijesz się?-zaproponował mi Josh, podsuwając w moją stronę czerwony kubeczek z dosyć dużą ilością wódki. Wyciągnęłam już rękę żeby zabrać kubek lecz mój Anioł stróż był szybszy.
- stary ona nie pije, ale ja chętnie wypije za ciebie kochana-oznajmił Dawid,zabierając kubek z reki Josha.
-zaraz wracam-dodał po czym znikł  w tłumie ludzi. Wiec została sama z Joshem, Kacprem i Tini. Dobrze się dogadywaliśmy byli naprawdę spoko, po 15 minutach od odejścia Dawid, w tłumie ludzi dostrzegłam rozbawiona laure idącą z Kubusiem za rękę w stronę naszej grupki pomachałam im żeby nas zobaczyli bo nie byłam pewna czy mnie widza.
-Siema -przywitał się Kuba
-no stary już myśleliśmy że zgon zaliczyłeś tyle cie nie było-powiedziała rozbawiony Kacper
-przepraszam musiałem się zająć moja księżniczką. Kończąc to zdanie pocałował czule Laure,

 miałam wrażenie ze Laura będzie z nim szczęśliwa choć żadna z nas wcale nie znała tego gościa. Impreza przebiegała bardzo pomyślnie wszyscy mieli świetny nastrój, śmialiśmy się, tańczyliśmy i ogóle lepiej się poznawaliśmy. Po prawie godzinnej nie obecności wrócił do nas Dawid
-co tak stoicie? Mela idziemy zatańczyć? -zaproponował pewny siebie.
-Z tobą nigdy-odpowiedziałam po czym cała grupka wybuchła śmiechem
-ty mi odmawiasz? Ciągnął temat, przybliżając się do mnie.
-dziwi ci to? Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłeś?- wydusiłam to z siebie, choć nie całkiem byłam zadowolona ze swojej odpowiedzi ponieważ nie była do końca szczera . Dawid na te słowa obrócił się do stolika, wziął do reki butelkę z białą żubrówka po czym nalał  dosyć dużą ilość do kubeczka
-napij się -zaproponował,podał mi papierowy kubek . Po głębszym namyśle wzięłam dużego łyka alkoholu, lecz jak na mnie zbyt małego by czuć się pewnie w jego towarzystwie. Dawid delikatnie chwycił moją dłoń i pociągną mnie lekko do siebie.
-idziemy się przejść?-zaproponował.
-ty się ledwo na nogach trzymasz człowieku i ty chcesz iść zemną iść przejść? -stwierdziłam nie pewnie po czym się roześmiałam. On nic nie odpowiedział tylko popatrzył się swoimi pięknymi oczami w moje  delikatnie się uśmiechając . A ja w tym momencie nie mogłam z nim nie iść, gdy tak na mnie patrzył zawsze zgadzałam się na wszystko.


 -Możemy iść z wami? - Zaproponował Kuba
-Jasne w końcu będę miał na oku ciebie i moja siostrę
- no to co idziemy? Ale jak wrócimy jedziemy do domu chce się w miarę dobrze wyspać -zaproponowała Laura po czym cała nasza czwórka,wyszła z domu kuby i ruszyliśmy w stronę jeziora.
Laura wraz ze swoim chłopakiem szli z przodu jakieś 3 metry przede mną i Dawidem. Ciągle z ich strony można było usłyszeć śmiechy i rozmowy które co chwile przerywały ciszę między mną a nim. Po 15 minutowej ciszy Dawid postanowił się odezwać.
-Całkiem spoko ta impreza nie?
- no całkiem całkiem.
-Ile lat my się znamy ? -zapytał bardzo poważnie
- Jakoś 7 lat?  Dlaczego pytasz?
-sam nie wiem ostatnio mam jakieś głupie wrażenie.
-o czym ty do mnie mówisz?
-dobra nic nie ważne.
Przez resztę drogi szliśmy w ciszy, a ja przez cały czas zastanawiałam się o co mu chodziło, analizowałam każde jego słowo lecz to i tak nic nie umiałam zrozumieć.
-my idziemy z Laura przejść się tam dalej zaraz wrócimy-oznajmił Kuba
-no okej tylko stary pilnuj się to moja siostra-powiedział Dawid siadając na drewnianej ławce, ja nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić szczerze mówiąc nudziłam się i to bardzo i chciałam już wrócić do domu. Po długim namyśle postanowiłam wejść na drewniany zniszczony mostek nad jeziorem, cały się pode mną trząsł ale to i tak mnie nie zniechęciło.
-jak już masz po tym łazić to proszę cie ściągnij te obcasy-powiedział stanowczo Dawid.
-Martwisz się o mnie? Proszę cie-odpowiedziałam uśmiechając się do niego szczerze. Nie słuchając jego prośby szłam dalej a mostek coraz bardziej si uginał
-Ja z tobą dziewczyno na głowę dostane. Słysząc te słowa gwałtownie się obróciłam, zobaczyłam Dawida stojącego jakieś 5 cm ode mnie, lewa ręką złapał moją po czym delikatnie zaczął głaskać mój policzek prawą, po czym złożył delikatnego całusa na moim czole szepcząc mi do ucha
-tak martwię się o ciebie. Następnie czule musnął swoimi ciepłymi wargami moich. W tym momencie cały cały otaczający mnie świat nie miał znaczenia liczył się tylko on i ja nic więcej.
-Mela przepraszam nie powinienem głupio mi strasznie.
-Nic takiego się nie stało.
-Nie wiem co we mnie wstąpiło- tłumaczył się dalej, widziałam ze było mu głupio, mimo tego i tak potrafił się do mnie pięknie uśmiechnąć. Staliśmy tak w ciszy patrząc sobie w oczy.
-Dawid,Mela chodźcie szybko - wołała nas rozbawiona Laura. Razem po woli że szliśmy z mostku i szybkim tempem poszliśmy w stronę z której usłyszeliśmy głos.
Gdy dotarliśmy zobaczyliśmy siedzącego na brzegu jeziora całego mokrego Kube i siedzącą tuz obok niego roześmianą Laurę.
-Co tu się stało-spytałam dusząc się śmiechem który wywołany był widokiem mokrego Kuby.
- siedzieliśmy sobie normalnie na trawie i rozmawialiśmy,
- tak już widzę jak rozmawialiście-wydusił z siebie roześmiany Dawid
-no tak rozmawialiśmy, Kuba się podniósł stracił równowagę i wylądował w wodzie - mówiąc co zdanie co chwilę robiła przerwę alby się wyśmiać wcale się jej nie dziwie
- nie prawda ja po prostu chciałem się wykąpać-dodał również roześmiany Kuba.
-dobra stary rozumiem moja siostra jest tak gorąca że musiałeś się ochłodzić. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po 15 minutach Dawid zadzwonił po Josha i Kacpra aby po nas przyjechali i odwieźli nas do domu, nie czekałyśmy na nich długo po 5 minutach słychać było piękny dźwięk motocykli, obydwoje przyjechali na ścigaczach Josh miał piękna niebieska Hondę A Kacper czerwoną,krwistą Yamahe.

Rozdział 2

Po dwóch godzinach spędzonych w pizzeri udałyśmy się w kierunku stadionu na którym odbywał się trening Dawida.
-czekaj no moment-wydusiła z siebie Laura, po chwili znowu wybuchając śmiechem 
-na co mam czekać - uśmiechnęłam się do niej nie przestając robić dziwacznych min.
-nienawidzę Cię no proszę skończ już mnie brzuch boli ze śmiechu - mówiąc to śmiała się dalej przystając na moment złapała się za brzuch.
-no dobrze dobrze już koniec, popatrz już jesteśmy prawie na miejscu, o której kończy trening ?
- o 17 więc mamy jeszcze pół godziny może wejdziemy do środka popatrzymy, co ty na to ? zapytała po czym zaczęła unosić delikatnie brwi do góry i na dół, muszę przyznać że w jej wykonaniu wyglądało to komicznie.
- my możemy sobie od tak wejść na ich treningi ? -zapytałam zaciekawiona.
- ja jestem siostrą gwiazdy Lechu Poznań ja mogę wszystko- odpowiedziała, po chwili wybuchając śmiechem po czym złapała mnie pod rękę i razem przekroczyłyśmy dolne dzwi stadionu nie przestając się śmiać.
-Przepraszam a panie to kto taki ? - odezwała się kobieta z okienka której wcześniej nie zauważyłyśmy.
-Dzień Dobry ja jestem Laura Da  Silva Santos siostra Dawida Da Silva Santos- odpowiedziała pewnie siebie,wrednie uśmiechając się do kobiety.
-No dobrze, rozumiem a pani koleżanka to kto ?
-Ja jest...-zaczęłam mówić lecz Lauri mi przerwała 
- To jest dziewczyna Dawida- oznajmiła kobiecie. Gdy to usłyszałam miałam ochotę pęknąć ze śmiechu i w głębi siebie to zrobiłam lecz nie mogłam dać po sobie tego poznać, więc posłałam Lauri zrozumiałe spojrzenie.
-No wejdzie już skoro musicie- powiedziała sztucznie uśmiechająca się sekretarka. Więc chwilę później razem zaczęłyśmy schodzić po dosyć stromych schodach
-Dziewczyna Dawida ? no to ładnie- kończąc to zdanie zaczęłam się śmiać.
-Słuchaj coś trzeba było wymyśle prawda ? poza tym fajnie by było nie ? W tym momencie Laura również się roześmiała co usłyszeli niestety chłopcy na murawie.
Gdy tylko przeszłyśmy metr dalej wszystkie oczy zawodników zwróciły się na nas co nie było zbytnio komfortowe, oparłyśmy się o betonowy murek który stał blisko boiska. Wymieniłyśmy porozumiewawcze spojrzenia, po czym po chwili zaczęłyśmy chichotać ale najciszej jak się dało niestety za bardzo nam to nie wychodziło. Gdy się już uspokoiłyśmy zaczęłyśmy przyglądać się zawodnikom, dyskutować na ich temat. Po 15 minutach chłopcy zmęczeni z boiska zbiegli do szatni a Dawid podbiegł do nas z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Co wy tutaj robicie księżniczki ? - zapytał najwidoczniej zadowolony naszym przybyciem.
- Przyszłyśmy po Ciebie - oznajmiłam niepewnie się uśmiechając.
- Miałyście wielkie wejście - po czym chłopak wybuchną śmiechem.
- No my zawsze i wszędzie - potwierdziła zadowolona Laura
- Skoro  już tu jesteście może poznacie moich kolegów z drużyny co wy na to?
- Jak najbardziej- powiedziała uradowana Lauri
-No to chodźcie. Dawid objął nas swoimi dłońmi i prowadził w stronę szatni.
- Od razu poznacie ich troszkę bliżej-dodał po czym zaczął głośno się śmiać.
-Poczekajcie minutkę i wejdźcie okej ? Nie czekając zniknął za drzwiami szatni.
-Na pewno wchodzimy ? - spytała podekscytowana Laura
-Tam jeszcze nas nie było więc czemu nie - odpowiedziałam uśmiechając się do niej.
Po chwili dźwi się otworzyły i stanął w nich przeciętnej urody brunet z dosyć ładnymi niebieskimi oczami.


-Możecie już wejść do środka Dawid poszedł się umyć i prosił żebym was przedstawił chłopakom- oznajmił nie przestając się uśmiechać w stronę Laury co nie powiem odpowiadało mi bardzo. Weszłyśmy do głównego miejsca w szatni gdzie siedzieli wszyscy zawodnicy roześmiani, szczęśliwi ale zmęczeni.
- Chłopaki to jest Laura i Pamela - przedstawił nas Kuba. W szatni wszyscy ucichli a ich wzroki skierowane były na nas, nie którzy machali, inni mówili cześć 
-Może powiecie nam wszystkim z czego się tak śmiałyście - powiedział znany nam dobrze głos, to był głos Dawida dobiegający z korytarza, gdy obróciłam się w jego stronę kolana znowu mi zmiękły i ledwo utrzymywałam się na nich samodzielnie, z takiej strony nie widziałam go zbytnio często
Dawid popatrzył się na mnie i po chwili spytał
-Pamelciu coś nie tak ? po czym zaczął się śmiać 
- Słaby masz ten brzuch, nie rozumiem co się nim tak chwalisz -odpowiedziałam udając obojętną.
- No widzisz jeszcze nad nim pracuje. W tym momencie stał już całkiem blisko mnie może 5 cm nas dzieliło co zaczęło mnie lekko przerażać a jego śliczne oczy o kolorze mlecznej czekolady były skierowane na mnie.
- Ale dotknij chyba nie jest tak źle. W tym momencie złapał za moją dłoń i przejechał nią delikatnie po swoim umięśnionym brzuchu a ja ledwo co byłam w stanie przełknąć śline.
- Ujdzie- po czym posłałam mu szczery uśmiech. W końcu udało mi się coś powiedzieć byłam z siebie dumna naprawdę choć to może wydać się zabawne.
-Mówiłeś Dziewczyną o imprezie- spytał Kuba przerywając krępującą cisze.
-Nie jeszcze nie zdążyłem-powiedział Dawid przebierając się w normalne ubranie
-No to słuchajcie laski dzisiaj o 22 organizuje imprezę na pożegnanie wakacji oczywiście wy we dwie obecność obowiązkowa - mówił to nie odrywając wzroku od Laury co chyba bardzo jej się podobało.
- Chętnie byśmy przyszły ale jutro na 8 mamy do szkoły. Jak zwykle odezwała się ta porządna Laura.
- A ja mam pomysł - wtrącił się Dawid, - Pamela przyjedzie dzisiaj na noc do nas bynajmniej tak powie babci, ona na pewno się zgodzi, a wy we dwie pójdziecie na imprezę, będziecie grzeczne, i wrócicie o 2 do domu po czym pojedziemy do domu prześpicie się i zawiozę was do domu- oznajmił zadowolony i uśmiechnięty.
- No w sumie to dobry pomysł nawet bardzo dobry- zgodziła się nie wiedzieć czemu Laura.
- a co ty na to Mela - zapytał Dawid 
- Jestem jak najbardziej za - odpowiedziała zadowolona 
- No to chłopaki my się zbieramy do zobaczenia na imprezie. Gdy David skączył mówić wyszliśmy z boiska kierując się w stronę auta.
- Lauruś nie śliń się tak na widok Kuby bo to widać- powiedział otwierając nam dzwi od auta 
- A ty nie podrywaj  tak do Pameli co ?- odgryzła się Laura 
-Halo ja to jestem - przerwałam dyskusje rodzeństwa 
- Mogę robić co chce a pozatym jej się to podoba prawda ? Spytał jednocześnie puszczając mi oczko.
- No nie wiem- oznajmiłam chłopakowi 
- Ale ja to wiem
- Masz jakiś problem z tym że podoba mi się Kuba ? - spytała Laura
-nie słoneczko nie mam żadnego, zaraz dam ci pieniądze to skoczysz kupić gumki do apteki
- frajer z ciebie.
- no masz racje Kubuś o to zadba sam.
W tym momencie wszyscy w aucie wybuchliśmy śmiechem. Podjechaliśmy szybko pod dom w którym mieszkałam, wysiadłam z auta, zabrałam potrzebne mi rzeczy i napisałam babci na karteczce w kuchni wiadomość "Babciu ja idę spać do Laury zadzwonię do ciebie o 22 Kocham Cię , nie martw się o mnie " Po czym wyszłam z domu i szybko wróciłam do auta. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu.
Gdy tylko wysiedliśmy z auta wraz z Laurą weszłyśmy na górę do jej pokoju aby się przygotować na imprezę po 2 godzinach wyglądałyśmy fenomenalnie, obydwie miałyśmy na twarzy delikatny naturalny makijaż a jeśli chodzi o ubrania to  Laura miała piękny czarny zestaw :
 


Ja natomiast bardziej kolorowy choć nie wiele:
 Obydwie gotowe w imprezowym nastroju zeszłyśmy na dół. Gdy tylko moje oczy zobaczyły Dawida, momentalnie nie czułam się już tak pewnie lecz to uczucie nie trwało długo.
- Jak wy cudaśnie wyglądacie- odezwał się w końcu Dawid 
-Cudaśnie ? kto Cię nauczył tego słowa kochany. 
- yyy nie wiem tak jakoś to co idziemy do auta ?
- Tak - powiedziałyśmy równocześnie z Laurą

Rozdział 1

- Mela!- Krzyknęła Laura podbiegając do mnie,przytuliła mnie mocno.
- Lauri,jak dobrze Cię znowu widzieć kochana-odparłam odwzajemniać uścisk.
- Tak długo się nie widziałyśmy,dobrze znowu Cię widzieć.
-Ja też się ciesze-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-No to co wchodzimy?- zapytałam,po czym rzuciłam spojrzeniem na szkołę.
-Muszę Ci powiedzieć że z chęcią tam wejdę tyle wspomnień
-Tak,tyle wspomnień- przytaknęłam ze łzami w oczach co natychmiast dostrzegła Laura
-Ten rok będzie na pewno lepszy niż tamten,jestem tego pewna będziemy siebie nawzajem pilnować by znów nie trafić na takich dupków dobrze ?-zapewniła mnie ocierając kciukiem łzę spływającą po moim policzku.
Nic nie odpowiedziałam tylko odwróciłam wzrok od niej, odgarnęłam szybkim ruchem ręki kosmyk włosów osuwający się na mój policzek , przekraczając szkolne drzwi poczułam jak "uderzają" we mnie wspomnienia z przed wakacji, lekcje wf których się tak bałam w każdy wtorek, szwendanie się z Laurą na każdej przerwie po korytarzu abyśmy obydwie mogły zobaczyć tych o których tak marzyłyśmy...
Musiałam wziąć się w garść, popatrzyłam na Laurę i posłałam jej najszczerszy uśmiech jaki w tamtej chwili mogłam z siebie wydobyć.
Poszłyśmy na akademie, która trwała 30 minut,następnie poszłyśmy już z całą klasą do sali 19 na spotkanie z wychowawcą które na szczęście nie trwało dłużej niż 10 minut.
-Pamelciu- wyrwała mnie z zamysłu Laura,- zapraszam Cię na pizze co ty na to ? Dawid po mnie ma przyjechać to by nas podwiózł zgadzasz się ? bardzo proszę
-No a mam jakieś wyjście?- odparłam, przyjaźnie się uśmiechając. Na co Laura zaczęła się śmiać. Gdy wyszłyśmy ze szkoły Dawid już stał ubrany w garnitur opierając się o swoje śliczne BMW.

 Zawsze zastanawiałam się skąd stać go na takie auto ale w końcu to bardzo dobry piłkarz więc nie ma co się dziwić. Chłopak powitał nas jak zwykle czarującym uśmiechem przez który zawsze kolana mi miękły a na rękach pojawiała się gęsia skórka
-No to gdzie panie zwieść-zapytał, otwierając tylne drzwi samochodu.
-Na najlepsza pizze w mieście-odpowiedziała tryskająca energią Lauri.
-A ty Mela dlaczego nic nie mówisz? spytał- wsiadając do auta jednocześnie posyłając w moja stronę uśmiech.
-Nie wyspałam się po prostu-odparłam odwzajemniając uśmiech chłopaka. Odkąd go zobaczyłam bardzo poprawił mi się humor, zresztą on zawsze tak na mnie działa. Przez całą drogę do pizzeri śmialiśmy się i rozmawialiśmy co bardzo mi się podobało. Gdy dojechaliśmy Dawid pożegnał się z nami czule przytulając obydwie na raz.
-Życzę dobrej zabawy ja jadę na trening,zadzwońcie później do mnie to po was przyjadę. Kończąc to zdanie wysiadł do auta, po nie długiej chwili odjeżdżając. Obydwie pomachałyśmy chłopakowi i udałyśmy się w kierunku pizzeri  

Bohaterowie

Bohaterowie:

  Dawid Da Silva Santos- 20-sto letni  piłkarz Lechu Poznań. Urodził się w Katowicach lecz po śmierci rodziców przeprowadził się wraz z młodszą siostra do Poznania . Lubi dobre imprezy w gronie przyjaciół. Ma trudny do zrozumienia charakter. 
                                                                     


     Laura Da Silva Santos- 18-nasto letnia siostra Dawida, zamieszkała wraz z bratem po śmierci rodziców w Poznaniu  . Bardzo dobra uczennica która nie przepada za imprezami woli spontaniczne spotkania z przyjaciółmi których ma całkiem sporo. Jest bardzo przyjazna i otwarta na nowe znajomości.


Pamela Tomes- 18-nasto letnia przyjaciółka Laury. Mieszka w Poznaniu wraz z babcią.
Jest cichą i nie śmiałą dziewczyną która ma wielkie serce. Lubi spontaniczne spotkania z przyjaciółmi